Właśnie wróciliśmy z fajnej imprezy "swing" - pozwolę sobie na przedstawienie kilku spostrzeżeń natury kulinarnej

1. Tzw. "zimny bufet" jest miejscem, gdzie cały czas gromadzą się uczestnicy imprezy. Bufet dosyć skutecznie odciąga uczestników od "właściwej" zabawy... Wygląda tak, że duża część uczestników imprezy bardziej jest spragniona jedzenia, niż seksu

Może to dziwne, ale: elegancki, dobrze zaopatrzony bufet = mniej seksu na imprezie
2. Stanowczo odradzamy: śledzie, potrawy z czosnkiem, potrawy z dużą ilością cebuli - niby oczywiste, że te potrawy powodują "zatruty oddech", ale często można sobie o tym przypomnieć dopiero po ich spożyciu. Najlepiej wyeliminować takie potrawy z menu.
3. Niektóre sery - chociaż są bardzo smaczne - potrafią spowodowac efekty zapachowe nie gorsze od śledzi. Nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawę...
4. Uwaga: pod żadnym pozorem nie należy podawać: ostrej papryki, chili, jalapeno, pikantnych sosów i tym podobnych wynalazków... Jeśli ktoś nie wie dlaczego - niech uwierzy na słowo, i nie czeka, aż sam się dowie dlaczego...
5. Napoje bezalkoholowe: soki, cola, woda mineralna - na dobrą, całonocną imprezę należy przygotować ich naprawdę sporo. Średnio 2 litry różnych napojów na osobę na pewno nie będzie ilościa przesadzoną...
Generalnie biorąc - impreza "swing"nie polega wyłącznie na jedzeniu. Na naszej imprezie działo się jeszcze mnóstwo ciekawych i ekscytujących rzeczy

. Bardzo chętnie byśmy opowiedzieli o naszych wrażeniach dotyczących tego, co na imprezie było najważniejsze - ale to temat "kulinarny" ...
Szkoda....
